Wyobraźnia nie może nas ograniczać

Grzegorz Kamiński


Archive for the ‘Film’


Narzeczony mimo woli 0

Posted on Sierpień 09, 2009 by Grzegorz Kamiński

nmw1Premiera tej komedii romantycznej odbyła się już jakiś czas temu, jednak nie udawało mi się znaleźć czasu na wizytę w kinie.  Do czasu… W sobotę o 22, razem z narzeczoną usiedliśmy w kinowych fotelach. Dlaczego wybrałem się na taki film? Z trzech powodów – lubię komedie romantyczne, moja narzeczona lubi komedie romantyczne, lubię Sandrę Bullock i Ryana Reynoldsa.

Film oparto o przewidywalną fabułę. Znienawidzona szefowa (Sandra Bullock) zmusza podwładnego (Ryan Reynolds) do ślubu, by uniknąć deportacji. Udają się do jego rodziców, gdzie okazuje się że facet jest bogaty. Pomimo początkowej niechęci oczywiście zakochują się w sobie.  Naturalnie po drodze musiała się trafić była dziewczyna (Malin Akerman) głównego bohatera, która nie miałaby nic przeciwko by do siebie wrócili.

nmw2Fabuła tego rodzaju filmów prawie zawsze oparta jest o taki sam schemat. Oglądając je musimy się z tym liczyć, by móc czerpać przyjemność z kolejnej historii miłosnej. W ten sposób podszedłem do filmu “Narzeczony mimo woli” i nie zawiodłem się. Historia nie była dokładnie taka sama jak w innych filmach. Ponadto dodano mnóstwo smaczków, które sprawiały że widzowie co chwila wybuchali głośnym śmiechem. Przykładem mogą tutaj być sceny, w których gra  Oscar Nuñez. Scena, którą widzicie obok wywołała u mnie (i nie tylko) łzy śmiechu.

Nie jedyna zresztą. Ryan jak zwykle pokazał, że jest dobrym aktorem i potrafi twarzą wyrazić każdą emocję. Umieszczenie go w jednym filmie obok takich osób jak Mary Steenburgen czy Betty White ani trochę nie przyćmiło jego gry. A i wspomnianym aktorkom nie można nic zarzucić.

Właściwie, to tylko do jednej postaci mogę się przyczepić.  Joe Paxton (Craig T. Nelson), czyli ojciec głównego bohatera zagrany został… kiepsko. Tak naprawdę, to był w filmie niewidoczny.

Zastanawiam się czy nie wybrać się na jeszcze jeden seans, co w przypadku komedii romantycznych nie zdarza się zbyt często. Wiem na pewno, że kupię ten film jak tylko wyjdzie na DVD.

Zdjęcia pochodzą z serwisu FilmWeb.

W świecie kobiet 1

Posted on Czerwiec 04, 2009 by Grzegorz Kamiński

wsk1Siadając do oglądania filmu “W świecie kobiet” z 2007 roku nie oczekiwałem niczego innego, jak banalnej komedii romantycznej. Miał to być odprężający, odmóżdżający film i nic więcej. Czy dostałem właśnie to? Po części. Jest to film odprężający, niezbyt głęboki, ale należy przyznać scenarzyście, że jakąś głębię próbował wprowadzić.

Film opowiada o pewnym młodym chłopaku (w tej roli Adam Brody), który po rozstaniu ze swoją dziewczyną (Elena Anaya) postanawia przenieść się na pewien czas z Los Angeles do swojej babci w Detroit. Główny bohater nie może być oczywiście zwykłym chłopakiem – jest inteligentnym (kształcony w prywatnych szkołach) scenarzystą filmów pornograficznych, o ambicjach pisarskich. Jego była dziewczyna, to z kolei gwiazda filmowa. Prawda, że sytuacja z życia wzięta?

Naprawdę ciekawie robi się jednak dopiero gdy poznajemy jego babcię (Olympia Dukakis), gdyż jest ona, delikatnie mówiąc, niespełna rozumu. O tym, że ciągle powtarza “już niedługo umrę” chyba nawet nie powinienem wspominać.

wsk2Teoretycznie po tego typu filmach nie powinienem się spodziewać wspaniałej gry aktorskiej. Oglądając “W świecie kobiet” – rzeczywiście nie powinienem.  Zarówno Broody (który moim zdaniem nie potrafił się zdecydować na sposób odgrywania swojego bohatera), jak i Kristen Stewart (wcielająca się w rolę córki sąsiadki), jako główni aktorzy nie radzą sobie ze swoimi rolami. Ich aktorstwo można uznać co najwyżej za dostateczne. Oddając jednak sprawiedliwość – teksty, jakie napisał scenarzysta (Jon Kasdan) na pewno im nie pomagały.

Jedyną osobą, która swoją grą aktorską ratuje ten film jest Meg Ryan (sąsiadka). Jej nie mam kompletnie nic do zarzucenia. Ogrywała swoją rolę tak, że wszystkie emocje, jakie powinna czuć jej bohaterka, rzeczywiście były widoczne.

wsk3“W świecie kobiet” oferuje nam zagmatwany obraz miłości. Pełno tu niepewności i rozterek. Dochodzą do tego problemy osobiste głównych bohaterów. Czy to wywołane przez chorobę, czy też przez wydarzenia z przeszłości. Bardzo dobrze został przedstawiony dramat chorej kobiety i jej dorastającej córki. Myślę, że gdyby zaniechać elementów komediowo – romantycznych a zdecydować się rozwinąć wątek dramatyczny, to mógłby to być naprawdę udany film. Tak się jednak nie stało. Dramat przewija się tutaj z komedią, dostaliśmy sztampowe elementy znane już z wielu podobnych produkcji. Niektórzy docenią takie rozwiązanie, gdyż dzięki temu nie jest to film ciężki w odbiorze. Jednakże osoby, które lubią bardziej wymagające kino – raczej się rozczarują.

Na krótkie wspomnienie zasługuje muzyka z tego filmu. Stephen Trask poradził sobie moim zdaniem dosyć dobrze. Nie zdarzyło mi się skrzywić z powodu niedopasowania muzyki do aktualnie rozgrywanych scen. Powiem więcej – fragment muzyki fortepianowej, kiedy Brody stoi w deszczu na dworze – ewidentnie trafił w moje gusta. Za to stawiam dużego plusa.

Tak właściwie, to o tym filmie nie da się powiedzieć za dużo, nie zdradzając jednocześnie fabuły. Obejrzałem – nie żałuję, ale raczej wątpię żebym do niego wrócił.Czy polecam? Tylko miłośnikom komedii romantycznych. Niemniej jednak, nawet wśród tego gatunku znajdzie się dużo lepszych filmów. To, że “W świecie kobiet” było debiutem, zarówno jako reżysera jak i scenarzysty, Jona Kasdana – nie jest dla mnie odpowiednim wytłumaczeniem.

Zdjęcia zaczerpnięte zostały z serwisu FilmWeb

Madagaskar 2 0

Posted on Marzec 14, 2009 by Grzegorz Kamiński

Tekst pierwotnie opublikowany na Wrotach Wyobraźni

madagaskar2_1Pierwsza część “Madagaskaru” nie przypadła mi do gustu. Była, moim skromnym zdaniem, mocno średnia. Owszem, zdarzały jej się ciekawe elementy, ale generalnie bawiłem się kiepsko. I właśnie dlatego nie potrafię sobie wytłumaczyć, co sprawiło że postanowiłem wybrać się do kina na drugą część.

Film rozpoczyna się, gdy Król Lew uczy swojego syna o imieniu Alekei walczyć. Ten, ku jego rozpaczy – woli poświęcać swoją energię na… taniec. Po chwili na ekranie pojawia się zły przeciwnik Króla Lwa – Elvis o wyglądzie puszystego lwa (albo lew o wyglądzie puszystego Elvisa – jak kto woli). Chwila nieuwagi i małe lwiątko zostaje porwane przez kłusowników. Dzielny ojciec biegł dniami i nocami i jedyne co zyskał to przestrzelone ucho.

Tyle retrospekcji, gdyż już po chwili wracamy do naszych bohaterów. I tu zaczyna się prawdziwa zabawa.

madagaskar2_3Madagaskar 2, w odróżnieniu od swojego poprzednika, nie jest filmem o przygodach grupki przyjaciół. Tym razem dostajemy oddzielnie historię każdego zwierzaka. Obserwujemy więc między innymi rozterki żyrafy czy też naiwność lwa. Dowiadujemy się, że wszystkie zebry są takie same, potrafią to samo i nawet mówią to samo, przez co nikt nie jest wyjątkowy. No, chyba że Marty, ale on ma swoje powody. Czyli mówiąc krótko – klonowanie doskonałe.
Sceny z zebrami warto oglądać dokładnie, gdyż moim skromnym zdaniem są genialne.

Każdy z czwórki zwierzaków, jak wspomniałem wcześniej, ma własną historię splatającą się jednak z historiami reszty przyjaciół. Każda z nich jest pełna zabawnych elementów, ale także i wzruszających (przynajmniej młodego widza).

madagaskar2_2Warto zauważyć, że równie absorbujące i zabawne są epizody ról drugoplanowych. Na szczególną uwagę, jeśli chodzi o rozbawienie widza, zasługuje tutaj Król Julian. Kiedy zaprezentował swoje “gwizdanie” solidarnie, z całą salą kinową, ryknąłem śmiechem. Nie inaczej jednak było przy scenach, w których prym wiodły pingwiny. Osoba od dialogów ma u mnie co najmniej duże piwo.

madagaskar2_4Również ludzie maja swoje miejsce w tej bajce. Rozbudowany został motyw moherowej, krewkiej babci, którą wszyscy powinni pamiętać z pierwszej części filmu. Nie pamiętacie? To przypomnijcie sobie kto sprawił Alexowi lanie. Nie wiem dlaczego, ale widząc tą postać, na myśl przyszły mi nasze “wojowniczki autobusowe”.

Gratulacje należą się również osobie odpowiedzialnej za muzykę. Jak nie lubię elementów śpiewanych w tego typu filmach, tak Hans Zimmer sprawił, że piosenki wykonywane w “Madagaskarze 2″ były przeze mnie słuchane z przyjemnością. Wieczorem złapałem się nawet na tym, że jedną z nich sobie nucę.

“Madagaskar 2″ polecam wszystkim miłośnikom dobrego, niewymagającego kina. Jeśli chcesz się pośmiać – sam, z żoną, dziewczyną, dzieckiem – nawet się nie zastanawiaj tylko kupuj bilet do kina. Możesz się nie bać, że będziesz sam wśród hordy rozwrzeszczanych dzieciaków – na moim seansie dzieci nie stanowiły nawet połowy widzów.

Zdjęcia zostały zaczerpnięte z serwisu FilmWeb.



↑ Top