Grzegorz Kamiński
Wyobraźnia nie może nas ograniczać

W świecie kobiet

Czerwiec 4th 2009 in Film

wsk1Siadając do oglądania filmu „W świecie kobiet” z 2007 roku nie oczekiwałem niczego innego, jak banalnej komedii romantycznej. Miał to być odprężający, odmóżdżający film i nic więcej. Czy dostałem właśnie to? Po części. Jest to film odprężający, niezbyt głęboki, ale należy przyznać scenarzyście, że jakąś głębię próbował wprowadzić.

Film opowiada o pewnym młodym chłopaku (w tej roli Adam Brody), który po rozstaniu ze swoją dziewczyną (Elena Anaya) postanawia przenieść się na pewien czas z Los Angeles do swojej babci w Detroit. Główny bohater nie może być oczywiście zwykłym chłopakiem – jest inteligentnym (kształcony w prywatnych szkołach) scenarzystą filmów pornograficznych, o ambicjach pisarskich. Jego była dziewczyna, to z kolei gwiazda filmowa. Prawda, że sytuacja z życia wzięta?

Naprawdę ciekawie robi się jednak dopiero gdy poznajemy jego babcię (Olympia Dukakis), gdyż jest ona, delikatnie mówiąc, niespełna rozumu. O tym, że ciągle powtarza „już niedługo umrę” chyba nawet nie powinienem wspominać.

wsk2Teoretycznie po tego typu filmach nie powinienem się spodziewać wspaniałej gry aktorskiej. Oglądając „W świecie kobiet” – rzeczywiście nie powinienem.  Zarówno Broody (który moim zdaniem nie potrafił się zdecydować na sposób odgrywania swojego bohatera), jak i Kristen Stewart (wcielająca się w rolę córki sąsiadki), jako główni aktorzy nie radzą sobie ze swoimi rolami. Ich aktorstwo można uznać co najwyżej za dostateczne. Oddając jednak sprawiedliwość – teksty, jakie napisał scenarzysta (Jon Kasdan) na pewno im nie pomagały.

Jedyną osobą, która swoją grą aktorską ratuje ten film jest Meg Ryan (sąsiadka). Jej nie mam kompletnie nic do zarzucenia. Ogrywała swoją rolę tak, że wszystkie emocje, jakie powinna czuć jej bohaterka, rzeczywiście były widoczne.

wsk3„W świecie kobiet” oferuje nam zagmatwany obraz miłości. Pełno tu niepewności i rozterek. Dochodzą do tego problemy osobiste głównych bohaterów. Czy to wywołane przez chorobę, czy też przez wydarzenia z przeszłości. Bardzo dobrze został przedstawiony dramat chorej kobiety i jej dorastającej córki. Myślę, że gdyby zaniechać elementów komediowo – romantycznych a zdecydować się rozwinąć wątek dramatyczny, to mógłby to być naprawdę udany film. Tak się jednak nie stało. Dramat przewija się tutaj z komedią, dostaliśmy sztampowe elementy znane już z wielu podobnych produkcji. Niektórzy docenią takie rozwiązanie, gdyż dzięki temu nie jest to film ciężki w odbiorze. Jednakże osoby, które lubią bardziej wymagające kino – raczej się rozczarują.

Na krótkie wspomnienie zasługuje muzyka z tego filmu. Stephen Trask poradził sobie moim zdaniem dosyć dobrze. Nie zdarzyło mi się skrzywić z powodu niedopasowania muzyki do aktualnie rozgrywanych scen. Powiem więcej – fragment muzyki fortepianowej, kiedy Brody stoi w deszczu na dworze – ewidentnie trafił w moje gusta. Za to stawiam dużego plusa.

Tak właściwie, to o tym filmie nie da się powiedzieć za dużo, nie zdradzając jednocześnie fabuły. Obejrzałem – nie żałuję, ale raczej wątpię żebym do niego wrócił.Czy polecam? Tylko miłośnikom komedii romantycznych. Niemniej jednak, nawet wśród tego gatunku znajdzie się dużo lepszych filmów. To, że „W świecie kobiet” było debiutem, zarówno jako reżysera jak i scenarzysty, Jona Kasdana – nie jest dla mnie odpowiednim wytłumaczeniem.

Zdjęcia zaczerpnięte zostały z serwisu FilmWeb

Related Posts with Thumbnails

This website uses IntenseDebate comments, but they are not currently loaded because either your browser doesn't support JavaScript, or they didn't load fast enough.

One comment to...
“W świecie kobiet”
Avatar
Grzegorz Kamiński | IT World

[...] Na IT World, mam nadzieję, będę mieć więcej komentarzy niż tutaj. Chciałbym zatem aby wypowiadali się tam ludzie, których rzeczywiście dana tematyka interesuje. Ludzie, którzy podczas wyszukiwania informacji z dziedziny IT nie będą musieli przekopywać się przez wpisy o komediach romantycznych. [...]




required



required - won't be displayed


Your Comment:

Są piosenki, które potrafią poruszyć. Szukając czegoś na pierwszy taniec trafiłem na piękny utwór, którego autorem jest Andrea Bocelli. O czym opowiada możecie wywnioskować z tekstu. Poniżej zamieszczam wersję oryginalną i angielskojęzyczną. „Vivo per lei” uznaję oficjalnie za jeden z najlepszych utworów, jaki dane mi było słuchać. Dlaczego – sprawdźcie sami.

VIVO PER LEI
V. Zelli / [...]

Previous Entry

Cztery i pół roku – tyle mniej więcej istniały Wrota Wyobraźni. Projekt, w który włożyłem mnóstwo serca i wysiłku, został oficjalnie zamknięty. Eksperyment z blogiem tematycznym nie powiódł się – zabrakło czasu i chęci. Każda z osób, która została w redakcji była zaangażowana w inny projekt. Kwestią czasu było więc zarzucenie działalności. Przyznam szczerze – [...]

Next Entry