Monthly Archives: Maj 2009

Vivo per lei

Są piosenki, które potrafią poruszyć. Szukając czegoś na pierwszy taniec trafiłem na piękny utwór, którego autorem jest Andrea Bocelli. O czym opowiada możecie wywnioskować z tekstu. Poniżej zamieszczam wersję oryginalną i angielskojęzyczną. „Vivo per lei” uznaję oficjalnie za jeden z najlepszych utworów, jaki dane mi było słuchać. Dlaczego – sprawdźcie sami.

VIVO PER LEI
V. Zelli / M. Mengali / G. Panceri

Vivo per lei da quando sai
La prima volta l’ho incontrata,
Non mi ricordo come ma
Mi entrata dentro e c’ restata.
Vivo per lei perch mi fa
Vibrare forte l’anima,
Vivo per lei e non un peso.

Vivo per lei anch’io lo sai
E tu non esserne geloso,
Lei di tutti quelli che
Hanno un bisogno sempre acceso,
Come uno stereo in camera,
Di chi da solo e adesso sa,
Che unche per lui, per questo
Io vivo per lei.

è una musa che ci invita
A sfiorarla con le dita,
Atraverso un pianoforte
La morte lontana,
Io vivo per lei.

Vivo per lei che spesso sa
Essere dolce e sensuale,
A volte picchia in testa una
un pugno che non fa mai male.

Vivo per lei lo so mi fa
Girare di citt in citt,
Soffrire un po’ ma almeno io vivo.

è un dolore quando parte.
Vivo per lei dentro gli hotels.
Con piacere estremo cresce.
Vivo per lei nel vortice.
Attraverso la mia voce
Si espande e amore produce.

Vivo per lei nient’altro ho
E quanti altri incontrer
Che come me hanno scritto in viso:
Io vivo per lei.

Io vivo per lei
Sopra un palco o contro ad un muro…
Vivo per lei al limite.
… anche in un domani duro.
Vivo per lei al margine.
Ogni giorno
Una conquista,
La protagonista
Sar sempre lei.

Vivo per lei perch oramai
Io non ho altra via d’uscita,
Perch la musica lo sai
Davvero non l’ho mai tradita.

Vivo per lei perch mi da
Pause e note in libert
Ci fosse un’altra vita la vivo,
La vivo per lei.

Vivo per lei la musica.
Io vivo per lei.
Vivo per lei unica.
Io vivo per lei.
Io vivo per lei.
Io vivo Per lei.

I LIVE FOR HER

I live for her, you know, since
the first time I met her.
I do not remember how, but
she entered within me and stayed there.
I live for her because she makes
my soul vibrate so strongly.
I live for her and it is not a burden.

I live for her too, you know,
and don’t be jealous:
she belongs to all those who
have a need that is always switched on
like a stereo in the bedroom,
to someone who is alone and now knows
that she is also for him; for this reason
I live for her.

She is a muse who invites us
to brush her with the fingers.
Through a piano
death remains far away;
I live for her.

I live for her who often knows
how to be sweet and sensual;
sometimes she stuns you but
it is a blow that never hurts.

I live for her. I know she makes me
travel from town to town
and suffer a little, but at least I live.

It is painful when she leaves.
I live in hotels for her.
It grows with supreme pleasure.
I live for her in the vortex.
Through my voice
it expands and produces love.

I live for her, I have nothing else,
and how many others I shall meet
who, like me, have written on their faces
„I live for her.”

I live for her
on a dais or against a wall
I live for her to the limit.
…also in a harsh tomorrow.
I live for her to the very edge.
Every day
a conquest;
the protagonist
will always be her.

I live for her because now
I have no other way out,
because, you know, music
is something I have truly never betrayed.

I live for her because she gives me
rests and notes with freedom.
If there were another life I’d live it,
I’d live it for her.

I live for her, music.
I live for her.
I live for her, she is unique.
I live for her.
I live for her.
I live for her.

Plateau – Najbardziej

Tym razem mało moich wypocin. Wróciłem ostatnio do zespołu, którego dawno już nie słuchałem. Jak się okazało – źle robiłem. Plateau wydało nową płytę, na której znalazła się piosenka „Najbardziej”. Nie wiem jak Wam, ale mi bardzo pasuje – zarówno muzyka, jak i tekst. Ma w sobie coś, co sprawia że potrafię się zamyślić. Dobra, rozmyślania nad tą i innymi piosenkami kiedy indziej. Poniżej tekst i teledysk.

Po pierwsze to ja lubię być sam
Raz na jakiś czas zupełnie sam
Zupełnie sam
Wina smak w deszczowy i jesienny dzień
Zapach kawy gdy obudzisz mnie
Obudzisz mnie
Obudzisz mnie
Lubię gdy już usłyszę cię
Twoich kroków dźwięk gdy zbliżasz się
Gdy zbliżasz się
Gdy zbliżasz się

Najbardziej lubię patrzeć kiedy śpisz
I kiedy już pod wieczór pukasz do mnie
Mówisz – ja słucham
Najbardziej lubię gdy leżymy nago i
Gdy wieczorami deszcz uderza w szyby i
Mówisz- ja słucham cię

Muzyki dźwięk gdy ciemno już
Nasze zdjęcia co pokrył je kurz
Pokrył je kurz
Pokrył je kurz

Najbardziej lubię patrzeć kiedy śpisz
I kiedy już pod wieczór pukasz do mnie
Mówisz – ja słucham
Najbardziej lubię gdy leżymy nago i
Gdy wieczorami deszcz uderza w szyby i
Mówisz- ja słucham cię

Nauki przedmałżeńskie

Nasłuchałem się opowieści znajomych o tym co dzieje się na naukach przedmałżeńskich i uznałem je za stratę czasu. Z tego powodu myśl, że muszę się na nie zgłosić jakoś nie nastrajała mnie pozytywnie. Aby zaoszczędzić czasu i uczęszczać na nauki razem z narzeczoną zdecydowałem się na płatne nauki przyspieszone. Rozwiązanie, wydawałoby się, idealne – dwa weekendy i po wszystkim. Na dodatek pewnie będzie jak na innych naukach – szybko i bezboleśnie.
Jakież było moje zdziwienie, gdy w sali w której miały odbyć się nauki, zebrało się ponad 50 osób. Jeszcze większym zdziwieniem było dla mnie to, że nie mogę liczyć na wcześniejsze zakończenie kursu – prowadzący naprawdę chcieli nam przekazać swoją wiedzę.

Na początku było dziwnie – przedstawianie się, jak w grupie AA, dzielenie na zespoły, prace domowe ;) i dyskusje. Szybko jednak się wciągnąłem i zacząłem z tych nauk korzystać. Dokładnie – korzystać. To, czego dowiedziałem się (do tej pory) zarówno od księży, jak i od osoby świeckiej dało mi trochę do myślenie i rozjaśniło pewne kwestie. Osoby prowadzące nie próbowały unikać ciężkich tematów a wręcz zachęcały d0 dyskusji. Poruszyliśmy zatem, między innymi, temat „cenników” w różnych parafiach. Jak łatwo można się domyśleć – dyskusja była burzliwa.

Przez te dwa dni spotkałem kilkadziesiąt osób, o całkowicie różnych charakterach i poglądach. Pomimo tego, że na początku większość jasno dawała do zrozumienia, że przyszła tu tylko po podpis to z późniejszych dyskusji wynika, że ich nastawienie zmieniło się. Myślę, że tak samo jak ja – chętnie przyjdą na dwa kolejne dni spotkań. Tak, moje nastawienie zmieniło się. Jestem zadowolony z tego, że nauki przedmałżeńskie są obowiązkowe i że nie biegam po różnych parafiach aby zdobyć podpisy, tylko poszedłem na te wyjątkowe nauki. Mówiąc szczerze – nawet żałuję, że trwają tak krótko. Gdyby trwały ten weekend dłużej udałoby się zapewne poruszyć jeszcze więcej interesujących, dla narzeczonych, tematów.